Okulary przeciwsłoneczne




Lubię czytać
Skopiuj CSS
Kategorie: Wszystkie | Fotoprzepisy | Mój codziennik
RSS
sobota, 02 października 2010
Sen
Po tym jak potrafiłem zmienić się z hitlerowca w żyda prowadzonego przez papieża na rozstrzelanie albo poprzez stepy gonić mordercę na rowerze myślałem, że nic podczas snu mnie już nigdy nie zaskoczy.
Myliłem się.
Trzy dni temu nocą znalazłem się w... teoretycznie chyba barze, w praktyce zwyczajny większy pokój z ławkami dookoła. Pośrodku pełzał sobie grzechotnik z zadziwiająco przerażającą grzechotką na końcu ogona. Oczywiście jadowity - o czym przekonał nas właściciel baru, wyciągając zawczasu strzykawki z surowicą. Grzechotnik miał ponoć tendencje do atakowania klientów, którzy zamawiają wódkę.
Rzecz jasna musiałem ją zamówić.
Obudziłem się w momencie gdy grzechotnik wślizgnął się w moją nogawkę i dotarł już do uda, a ja rozpaczliwie przez spodnie próbowałem złapać go za głowę byle tylko nie wpił swoich kłów nogę. Albo jeszcze gorzej... i choć kładłem się do łóżka wykończony (miewam ostatnio problemy ze snem), a wąż obudził mnie gdzieś po 4 godzinach snu to już nie potrafiłem zmrużyć oczu.
Pierwszy raz obudziłem się przerażony, spocony i ściskając sobie udo dłonią. Zdecydowanie nic przyjemnego.
00:56, venomik
Link Komentarze (3) »