Okulary przeciwsłoneczne




Lubię czytać
Skopiuj CSS
Kategorie: Wszystkie | Fotoprzepisy | Mój codziennik
RSS
sobota, 28 marca 2009
Kreatywne otwieranie
Internetowa rozmowa o piwie:

Ania: Okazało się, że nie miałyśmy otwieracza.
Ryś: Zrozumiałbym brak ciepłej wody czy łóżek, ale jak studiując możecie nie mieć otwieracza?
Ania: Kobiety :)
Ania: Korkociąg mamy.
Ania: I tak sobie poradziłyśmy. Wystarczy dobry klucz, kilka minut i odrobina wprawy.
Ryś: Hmm… klucz to jeszcze nic.
Ryś: Kiedyś, mając rękę w gipsie, otwierałem piwo przy pomocy framugi i rakiety tenisowej :)
Ania: Ty jesteś facet.
Ania: Faceci powinni umieć otwierać piwo za pomocą wszystkiego, co jest sztywne i twarde :P
Ryś: …
Ryś: Nadmiar wyobraźni boli :-/
18:04, venomik
Link Komentarze (1) »
Sobotni wieczór
Na sobotni wieczór miałem trzy możliwości. 
Pierwsza z nich to impreza u Panny P. Nie było to jednak nic pewnego, więc jako alternatywny plan miałem:
Mecz reprezentacji Włoch. Od godziny 20.30 aktualni mistrzowie świata będą ogrywać Czarnogórę na ich terenie. Nie sprawdziłem jednak czy ten mecz jest gdziekolwiek transmitowany. Istniało ryzyko, że nie. Gdyby tak się stało, to spędziłbym ten
Wieczór na rynku. Dziś od 20.30 rozpoczyna się ogólnoświatowa akcja ‘Godzina dla ziemi’, należy na 60 minut wyłączyć światło dla oszczędności prądu. Do inicjatywy przyłączył się Poznań i dzisiaj rynek ma utonąć w ciemnościach. Jestem ciekaw efektu. Tym bardziej warto to zobaczyć, im mniej będzie faktycznie widać.

Dziś rano, gdy smacznie sobie spałem (a było to koło godziny 12 – tylko pamiętajcie, że poszedłem spać jak się widno zaczynało robić) zadzwonił telefon, momentalnie wyrywając mnie ze snu. Panna P. Zapewne dzwoni by potwierdzić/odwołać wieczorną imprezę.
Do tego, że spałem, nie miałem najmniejszej ochoty się przyznawać.
‘Cześć’ – powiedziałem na głos, gdy telefon jeszcze dzwonił. Tak dla próby. Zabrzmiało raczej jak ‘Czeeeeeśśść’  :)
Mało przekonujące.
Podejście drugie (telefon wciąż wariuje): ‘Cześć’. Dużo lepiej. Mogłem już odebrać.
- Cześć – powiedziałem normalnym już głosem do słuchawki.
(chwila ciszy)
- Spałeś?
Damn.
17:51, venomik
Link Komentarze (1) »
Ding-a-ling
Niemal zapomniałem.
Podziele sie z wami piosenką, która zawsze poprawia mi nastrój:
(przyda się umiarkowana znajomość angielskiego, choć mnie bawi sama uśmiechnięta twarz Chucka Berryego)

  

   
 

 

04:11, venomik
Link Dodaj komentarz »
Notki niezrealizowane
Już pięć dni od ostatniej notki, jak ten czas szybko leci.
Pustka nie dlatego, że nie mam o czym pisać – przez ostatnie dni brakowało mi wolnego czasu. Ot, wielka tajemnica blogowania. Albo jest temat, albo możliwość pisania. A czas mija. Odświeżane tematy w głowie nie brzmią tak ładnie (często nie brzmią w ogóle) i najczęściej lądują w szufladce ‘Notki niezrealizowane’.
Niepostrzeżenie kilka dni temu minęło pół roku istnienia tego bloga. Dzięki internetowej klątwie licznik stuknął dziesięć tysięcy unikalnych odwiedzin. Jeszcze wcześniej powstała setna notka, a po niej sporo następnych.
Zapomniałem świętować.

A mimo to gdyby powstał blog ‘Notki niezrealizowane’ to byłby bogatszy i bardziej kontrowersyjny niż ‘Druga strona’. Pomysłów zawsze było dużo więcej niż natchnienia, widać myślenie przychodzi łatwiej niż pisanie.
Co w dobie internetu jest chyba wyjątkiem, nie regułą, o czym przekonuję się w miarę regularnie (choćby cytowana kilka dni temu rozmowa na gg).

Co się nigdy nie pojawiło? Choćby notka po śmierci doktora Religi, kiedy od nadmiaru lukru na jego trumnie robiło się strasznie mdło. Jeśli o ludziach zmarłych mówi się albo dobrze, albo wcale, to jego karierę polityczną powinno się przemilczeć. A ta, wbrew racjonalnym przesłankom, pośmiertnie została wyniesiona na piedestał.
Nie napisałem o moim niedawnym wyjeździe do domu, gdzie (niezbędny jak tlen) komputer działał ponoć ostatkiem sił. Naprawienie go zajęło mi około dwudziestu minut, z czego piętnaście poświęciłem na upewnianie się, że komputer naprawdę jest już w pełni sprawny.
Mogłem wspomnieć o zeszłotygodniowej imprezie u mnie, udanej powtórce minionego sylwestra.
Na ‘Drugiej stronie’ prawdopodobnie nie znajdzie się także (częściowo napisana) notka o nowoczesnej sztuce. Zacząłem o niej myśleć wiele miesięcy temu. Stopniowo pisałem nowe linijki, kasowałem, pisałem od nowa i tak w kółko. Notka obejmowała poznańską wystawę, na którą lata temu zaprosiła mnie Owca, a także niedawną dyskusję o sztuce, gdy po grillu i kilku piwach trzem facetom rozwiązały się języki. A wszystko przez obraz, który zajmował pół ściany w mieszkaniu kolegi:

 
 
Teraz mógłbym do niej dodać niedawny, dość spontaniczny wypad do teatru. Razem z Owcą i Iloną wybraliśmy się na spektakl ‘Czarna skrzynka’, który zdecydowanie skłaniał do myślenia. W moim przypadku głównie na temat tego, czy faktycznie nadaję się na widza teatru, skoro niewiele z przedstawienia rozumiem, a jeszcze mniej rozumiem poprawnie. A wszystko przez ulotkę na jego temat, którą przeczytałem dopiero po wyjściu z teatru. Z tym co dopiero obejrzałem kojarzyła mi się ona najwyżej luźno.

Emocji po ‘Czarnej skrzynce’ jednak nie opiszę, notka o sztuce się nie pojawi. Moja zero-jedynkowa twórczość zapisana w otchłani dysku po jego awarii stała się twórczością zerową.
Poległa.
Kaput.
Dead.
Es mort.
Przepadła.
Jak moje zdjęcia, rozmowy, listy, opowiadania (część z nich), pamiątki i wiele, wiele innych drobiazgów, o których minionym istnieniu dopiero będę sobie przypominał przez najbliższe tygodnie.

04:05, venomik
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 23 marca 2009
K
Wczorajszy dzień był sponsorowany przez literkę 'K' jak 'Klasyka'.
Zainstalowałem grę 'Deus ex' z 2000 roku, co w dziedzinie gier komputerowych oznacza czasy prehistoryczne. Za kilka dni okaże się, czy naprawdę było warto.
Zdobyłem w końcu książkę Lema 'Astronauci', którą autor napisał tuż po II wojnie światowej. Ponoć jego pierwsza książka o podróżach międzyplanetarnych. Oczywiście w historii prozy nie jest to ani szczególnie znana, ani stara pozycja, jednak w twórczości Lema można ją spokojnie nazwać klasyką.
Na koniec film, 'Sokół maltański', z 1941 roku, czyli prekursor mrocznego kryminału. Jest w nim wszystko: cyniczny i pewny siebie detektyw (nieśmiertelny Humphrey Bogart!), piękna i nieprzewidywalna femme fatale, gęsta atmosfera i zagmatwana intryga. Nie sądziłem, że w tamtych czasach kręcono już tak profesjonalne kino. Większość kryminałów z ostatnich lat powinno się wstydzić, że istnieje. Znakomity film.

Co dalej? Może Casablanca? 
15:53, venomik
Link Komentarze (4) »
Przeklęte rozmowy, część pierwsza
To pierwsza z dwóch rozmów na gg związanych z klątwą, które miałem 'przyjemność' przeprowadzić. W komentarzach pod notką nieopatrznie zażartowałem, że mogę klątwę zdjąć za darmo. Nie sądziłem, że osoba na tyle inteligentna by zauważyć, że to ja jestem autorem bloga i znaleźć mój numer gg na nim może uwierzyć w klątwę i jeszcze się do mnie odezwać z prośbą o jej zdjęcie..
A jednak!
Przez długi czas miałem wrażenie, że ktoś ze znajomych robi sobie żarty ze mnie. Ale do dziś nikt się do tego nie przyznał. Może za bardzo (i bezpodstawnie) wierzę w inteligencje ludzką?




00:56, venomik
Link Komentarze (2) »
niedziela, 22 marca 2009
Integracja współlokatorów
Obaj współlokatorzy są mi winni pewną kwotę pieniędzy, Michał za rachunki, Jarek za zakupy na imprezę z ubiegłego weekendu. Michała od ponad tygodnia nie widziałem, ale jako że mnie nie było od środy do piątkowego wieczoru w mieszkaniu, to postanowiłem spytać Jarka czy widział przez te dni.

- Nie widziałeś ostatnio Michała w mieszkaniu?
- Ostatnio?
- Tak, pytam bo mnie nie było w Poznaniu, więc nie wiem co z Michałem.
- Kiedy Ciebie nie było?
- No wiesz, jak mogłeś nie zauważyć... w środę wyjechałem, wróciłem w piątek późnym wieczorem.
- Aha. Ja wyjechałem w poniedziałek i wróciłem tez w piątek. Nie zauważyłeś, że mnie wcześniej nie było? :)
Ehh... i ten jego złośliwy uśmiech :]
23:49, venomik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 marca 2009
Klątwa zaczyna przerażać
Naprawdę. Ja nie żartuję.
Nie bałem się, gdy dostałem klątwę. Nie bałem się odwiedzając stronę wróżki Elwiry.
Ale kiedy przeczytałem komentarze pod notką to naprawdę zacząłem się bać. Nie o siebie - o ludzi. Z taką naiwnością i inteligencją to klątwy elwiry są najmniejszym ich problemem.
Dość powiedzieć, że dwie osoby napisały do mnie na gg z prośbą o zdjecie klątwy.

A ja? Mam miękkie serce. Nie wyśmiwałem. Poradziłem im jak się jej pozbyć.
01:44, venomik
Link Komentarze (6) »
piątek, 20 marca 2009
Lekcja informatyki
... w szkole podstawowej. Miałem przyjemność niedawno się na takowej znaleźć.
Mała szkoła, niewiele komputerów. A dokładniej osiem.
Zerkam na monitory uczniów. Na jednym widze, jak uczeń usiłuje grać w szachy. Na pozostałych siedmiu włączony jest portal nasza-klasa.
Ledwie otrząsnąłem się z szoku. Sami rozumiecie: podstawówka i gra w szachy, gdy ma się internet dostępny?
Dziwne...
23:51, venomik
Link Komentarze (3) »
Kolejowo
Dziś w pociągu:
Kobieta do baraszkującego 3-4 letniego syna:
- Nie biegaj tak, bo Ciebie ten pan porwie i już nie odda.
Po czym wskazała na mnie. Chłopiec spojrzał na mnie, po czym posłusznie usiadł.
Następnych 10 minut to był jedyny moment z tej blisko 2-godzinnej podróży, kiedy malec siedział cicho. I wcale się z tego powodu nie cieszyłem.
23:46, venomik
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2