Okulary przeciwsłoneczne




Lubię czytać
Skopiuj CSS
Kategorie: Wszystkie | Fotoprzepisy | Mój codziennik
RSS
piątek, 28 listopada 2008
Półwiecze
Dwa dni temu tatko obchodził 50-te urodziny. Dziś wyprawia urodzinową imprezę. Za dwa tygodnie przechodzi na emeryturę.
Można powiedzieć, że dziś jest bardzo ważny dzień, ale tatko wydaje się być do niego bardzo dobrze przygotowany.
Na stanie jest więcej butelek wódki niż będzie gości (wliczajac w to kierowców i dzieci), kartony wina i kilka innych trunków.
13:20, venomik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 listopada 2008
Nocne przyjemności
(patrz dwie poprzednie notki)


Wąsaty pan był? Był.
Pośmiali się z niego? Pośmiali.
Grzesio Turnau jak zawsze bezbłędny.

Ale pod płaszczykiem żartów czai się coś więcej. Każdy wie, a część też praktykuje – niezależnie od tego co każdy z Was pomyśli za chwilę – nawet jeśli na początku ‘czynność’ niezmiernie bawi i cieszy, to rutynowe podchodzenie do niej sprawi, że z czasem z tej radości i entuzjazmu wyblaknie. A dopuścić do tego – to grzech (przynajmniej według mojej prywatnej, nieoficjalnej religii).
Rada jest na to jedna – nie popadać w ową rutynę. Dodać coś nowego, podejść do wszystkiego od innej strony. W sensie stricte wykonać zupełnie to samo, ale tak by oszukać ciało i umysł. Znów poczuć się młodo i zabawić w odkrywcę. Zgadzamy się wszyscy? Bez dwóch zdań.
No to po kolei:
Najpierw odpowiednie przygotowanie miejsca. W moim przypadku było to oczywiście łóżko. Wytrzepałem prześcieradło, rozciągnąłem je na łóżku. Ułożyłem kołdrę i poduszki tak, by za kilka minut było mi możliwie najwygodniej.
Później powietrze. Całość miała się odbyć przy zgaszonym świetle (nie śmiejcie się, to zdecydowanie korzystne!), więc należało zadbać o pozostałe zmysły, w tym momencie o dotyk i zapach. Przymknąłem otworzone wcześniej okno. W pokoju unosiła się świeżość i delikatny chłód. Ideałnie.
Teraz zadbać o ciemność. Chciałem oddalić ją z normalnego pojmowania – ciemno, czyli szaro. Wielkie miasta mają to do siebie, że im dalej od centrum, tym noc coraz bardziej traci barwy, skłaniając się ku odcieniom szarości. To mnie nie interesowało, chciałem wydrzeć szarość ubiegłej nocy i zastąpić ją napastliwą, aksamitną czernią. Najpierw okno: żaluzje, zasłona. Brzydka, ale swoją rolę powinna spełniać. Czas na pozostałe źródła światła. Telewizor od dawna pozbawiony był prądu, czyli zostaje komputer, wieża, modem. To niestety musiało pozostać włączone. Na szczęście wystarczyła papierowa torba i ręcznik, by sobie ze wszystkim poradzić. Zamknąłem drzwi i zgasiłem światło na próbę. Poczekałem aż wzrok przyzwyczai się do ciemności – ok., może to wciąż nie aksamit, ale efekt w zupełności mnie zadowolił.
Z mojej strony to chyba wszystko. Został jeden drobiazg: kogo wybrać? Możliwości były spore, w zasadzie łatwość i dostępność niesłychanie mnie zaskoczyły. Dość szybko udało mi się ograniczyć wybór do dwóch osób. Kobieta i mężczyzna. Każde z nich miało swoje zalety, a decyzja należała wyłącznie do mnie. Nie chcąc rozczarować mojej duszy odkrywcy – zrezygnowałem z (choćby krótkich i delikatnych) wcześniejszych prób, pomijając wszelkie możliwe sposobności.
Oczywiście zasięgnąłem wcześniej opinii – w końcu nie jestem takim hipokrytą, by wmawiać sobie pierwszeństwo. Pytanie tylko, czy znajdę kogokolwiek, kto zaspokoi moją wiedzę?
Na szczęście znalazłem. Ale wiedza, choć zaspokojona, nie ułatwiła mi wyboru. I znów wróciłem do poprzedniego pytania: kobieta czy mężczyzna?
Ehh… raz kozie śmierć, niech będzie kobieta. Choć, przyznaję, w męskim wydaniu – właśnie owego wąsacza, którego zdjęcie możecie obejrzeć trochę poniżej.
Może i wygląda niepozornie, może i 90% nocnych przyjemności pochodziło z rąk kobiety, ale to właśnie jego usta przekazywały tę przyjemność.

Ok., porzucamy (oklepaną, nawiasem mówiąc) konwencję.
Jeśli wciąż uważasz, że nos spędziłem na seksie i:
- jesteś mężczyzną: Stanowisz połączenie niskiej inteligencji i wysokiej chuci. Proszę więc Ciebie o opuszczenie bloga,
- jesteś kobietą: Stanowisz połączenie niskiej inteligencji i wysokiej chuci. Proszę więc Ciebie o numer telefonu :)

Krótko mówiąc: seks nie ma z tym, niestety, nic wspólnego.

Teraz mogę zdradzić sekret.
I rozczarować tych czytelników, którzy zwalczyli przed chwilą chęć zrezygnowania z czytania dalszej części.
Chodzi o książki. Tylko bądź aż tyle.
Oczywiście, pamiętając o moich przygotowaniach – nie brałem książki do łóżka, by niemal w aksamitnych ciemnościach robić z nią cokolwiek… dziwnego.
Porzuciłem chwilowo dotyk papieru i szelest stron nad głos lektora dobywający się z głośników. I nie żałuję. Pominę Wasze ironiczne uśmiechy, bo nie wierzę, że kąciki ust właśnie się Wam nie podnoszą albo nie kiwacie głowami z politowaniem.
To jest fantastyczna sprawa.

Teraz wszystkich znajomych proszę o chwilę przerwy. O 10 sekund bez dalszego czytania. Zastanówcie się, czyje utwory postanowiłem wybrać. Oczywiście mówimy tutaj o opowiadaniach – poezję odrzuciłem, bo nie chciałem zbyt szybko usnąć. A na książki nie miałbym cierpliwości.
Więc 10 sekund.
Czas start!

10

9

8

7

6

5

4

3

2

1

I jak? Wymyśliliście coś?
Typował ktoś Sapkowskiego?
Tak?
Muszę pogratulować niezłej znajomości tego co czytam i kompletnie nietrafionej odpowiedzi.
Taka atmosfera w pokoju niemal wymaga czegoś mroczniejszego i jednocześnie bardziej nieznajomego, by coraz łatwiej odpływający w sen umysł wciąż był skupiony na dobywającym się głosie.

Poprawne odpowiedzi to: Edgar All Poe oraz Agatha Christie.

„Opowieści niesamowite” czytałem lata temu i tylko nieliczne wciąż pamiętam. Kto zna twórczość tego pana, ten zdaje sobie sprawę jak bardzo pasował on do tej nocy.
Choćby ‘Maska Śmierci Szkarłatnej’:

Get your own Box.net widget and share anywhere!

I Agatha Christie. Kobieta, która tak mrocznego klimatu nie buduje, ale jej genialnych umiejętności narracyjnych nikt do tej pory podrobić nie może.
A jej opowiadania mają tę wielką zaletę, że są prawdziwymi słuchowiskami. Z podkładem muzycznym, dźwiękami otoczenia i oddzielnymi aktorami dla postaci oraz narratora. Tutaj fragment ‘S.O.S.’

Get your own Box.net widget and share anywhere!

I ostateczne rozwiązanie zagadki. Wąsaty pan ze zdjęcia to pan Krzysztof Gosztyła, polski aktor drugoplanowy – choćby Ossoliński z Ogniem i Mieczem – a dla mnie już zawsze narrator słuchowisk na podstawie opowiadań Agathy Christie.


Spisanie tej notki zajęło mi trochę więcej czasu, niż planowałem. Dobija właśnie godzina czwarta w nocy. Teraz musze jeszcze wstawić ją na bloga, dodać powyższe fragmenty dźwiękowe i biec pod prysznic. W końcu czeka na mnie jeszcze blisko 45-minutowa ‘Tajemnica błękitnej wazy’.


Update: teraz dobija godzina piąta, wreszcie udało mi się zwalczyć problemy z umieszczaniem muzyki. Ijigg.com (mój dotychczasowy) czasami działał, czasami nie. Player wrzuty - w ogóle nie chciał się dodać. Goear.com nie chciał przyjąć plików ode mnie, a imeem.com wariował.
Obecny player ideałem nie jest - choćby ze względu na pokaźne rozmiary - jednak pozostanę przy nim, dopóki nie zacznie mi robić problemów, albo póki ktoś nie przedstawi mi lepszego.
Tyle w tej sprawie, lecę w końcu pod prysznic.

04:50, venomik
Link Komentarze (2) »
środa, 26 listopada 2008
Tło dźwiękowe
Z tego wszystkiego zapomniałem wcześniej wstawić tło dźwiękowe. Posłuchajcie:
Dlaczego mi nie działa?!

23:47, venomik
Link Dodaj komentarz »
Podziękowania za cudowną noc

Należą się, ło matko, temu panu:

:*

Nie dajcie się nabrać na niepozorny wygląd, bo umiejętności ma ogromne i doświadczenie wielkie.

CDN.

20:29, venomik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 listopada 2008
Kubek pełen wspomnień
Kwiat opuncjiKupiłem sobie dziś herbatę. Nie, nie bójcie się – nie będę znów opisywał jakie to nowe, wymyślne cudo odkryłem niedawno. O tym prawdopodobnie napiszę jutro :)
To nie jest herbata, której odmierza się odpowiednią ilość, wsypuje do kubka. Czeka chwilę, aż wrzątek delikatnie przestygnie, osiągając odpowiednią temperaturę, po czym powoli zalewa, na koniec odmierzając trzy minuty, aż napar odpowiednio się zaparzy.
Ot, normalna herbata z osiedlowej biedronki – wrzuca się torebkę do szklanki, zalewa wrzątkiem i pije, jak tylko gardło na to pozwoli.
Jednak po zdjęciu folii z pudełka poczułem dobywający się  aromat (kwiat opuncji) i zrozumiałem, że to wcale nie jest taka zwykła herbata. Momentalnie przypomniałem sobie, a jakże, moje dzieciństwo. Czasy, gdy leżałem sobie w łóżeczku, gdy mama cicho otwierała drzwi do pokoju, uśmiechała się czule, przeczesywała mi włosy ręką - by w końcu podać mi… syrop przeciwkaszlowy. Który pachniał zupełnie tak samo jak moja herbata.
23:27, venomik
Link Dodaj komentarz »
Najlepsza świąteczna piosenka

Dokładnie miesiąc do wigilii, czas na obiecaną piosenkę. Wprawdzie świąteczny nastrój zaskakująco leniwie (przynajmniej dla mnie) roztacza się dookoła, ale jestem przekonany, że jeszcze pokaże swój konsumpcyjny pazur (w rzeczywistości zapewne byłybym głęboko rozczarowany, gdyby stało się inaczej - przywykłem już do nielubienia świąt i jest mi całkiem wygodnie w mojej skorupce).
Gdy ów pazur dosięga mnie - mam odtrutkę, pewną piosenkę, która jako ostatnia wyzwala na twarzy szczery uśmiech na widok mikołaja.

Polecam:

 

 

 

 

03:30, venomik
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 listopada 2008
Jak coś zrobić, jednocześnie wcale tego nie robiąc?

Portal o2.pl jest niezwykle przewidywalny. Owszem, raz na jakiś czas pojawiają się na stronie głównej ciekawe artykuły, w tym cykl zapisków Polki w Japonii albo artykuły z zakresu sztuki kulinarnej, ale  w przerażającej większości można poczytać o tym, co straszne i pooglądać to, co piękne (przemoc i seks to idealne połączenie w naszych czasach).  
Dziś jednak natrafiłem na pewien artykuł, który nie daje mi spokoju. Nie, by było to coś zaskakującego dla tego portalu – bo traktuje  o śmierci. Mówiąc skrótowo: artykuł mówi o byłym policjancie, który w trakcie wywiadu telewizyjnego popełnił samobójstwo (postrzelił się w głowę), a telewizja postanowiła to wyemitować.
Dość łatwo przeszedłem nad tym faktem do porządku dziennego – pewne wieści już mnie nie szokują. Lata temu telewizja pokazała człowieka, który w ramach protestu dokonał samospalenia – samobójstwo poprzez strzał w głowę to nie przekroczenie kolejnej granicy (jak krzyczy redaktor), ale krok wstecz. Przy całym przedśmiertnym cierpieniu płonącej osoby strzał w głowę wydaje się być mało widowiskowy, za to bardziej humanitarny i niemal … elegancki.
W artykule znalazłem jednak pewien drobiazg, który do teraz nie daje mi spokoju. Nie potrafię go sklasyfikować – czy to przejaw skrajnej głupoty czy odwrotnie, przebłysk geniuszu.
Z całego artykułu wylewa się zniechęcenie do naszych czasów, w których w pogoni za sensacją telewizja jest w stanie zrobić wszystko.
A w środku możemy natomiast natrafić na taką perełkę:

brak opisu


To odpowiedź na tytułowe pytanie: jak coś zrobić jednocześnie wcale tego nie robiąc? Jak potępić wzorzec zachowania, samemu postępując zgodnie z nim – a jednak mieć czyste sumienie?
Zamiast zwyczajowej sytuacji, gdzie musimy poświęcić sekundę by nacisnąć przycisk ‘play’ – teraz musimy dodać kolejną sekundę na otworzenie odnośnika.
Normalnie napisałbym, że takie działanie obraża inteligencję czytelników, ale na ile zapoznałem się z komentarzami – niczyja inteligencja nie została obrażona, a znając trochę poziom serwisu pardon.pl mogę powiedzieć, że wcale mnie to nie dziwi (tak, właśnie przyznałem się, że czytam i obraziłem czytających – ale postępuję zgodnie z prostą zasadą „Podobno osiemdziesięciu procentom przeciętnych ludzi, wydaje się, że są lepsi od pozostałych przeciętnych ludzi”).
Więc jak to jest na koniec? Potępienie czy podziw dla autora?


PS: Redakcja pardonu zapomniała też wspomnieć, że prawdopodobnie umieszczenie tego na stronie byłoby działaniem bezprawnym – film jest własnością telewizji, która go nakręciła.

PS: Wkradł się mały błąd - nie wystarczy kliknąć linka, trzeba także potwierdzić, że jest się dorosłym. Dodajemy kolejną sekunde różnicy.

19:22, venomik
Link Dodaj komentarz »
Ćwiczenia szczerości
Zbliża się wieczór, telefon milczy, gadu-gadu też odpoczywa.
Wygląda na to, że dziewczę o dzisiejsza kolację nie zamierza się upominać. Ja sam, na wszelki wypadek, stanąłem przed lustrem, powtarzając do znudzenia:
- Oj… zupełnie wyleciało mi z głowy. Naprawdę szkoda…

Za dwudziestym razem zacząłem brzmieć wystarczająco przekonywająco.
Dla pewności zrobiłem kilka kolejnych prób. Poszło nieźle. Będzie do wykorzystania w razie spotkania/telefonu.
17:10, venomik
Link Dodaj komentarz »
leniwe godziny

Coraz bardziej przekonuję się, że najlepszym środkiem na dobry nastrój  jest środek nocy (brodaty żart, wiem). Lubię te leniwe godziny.
Wczoraj w nocy na przykład pomagałem koleżance znosić zimowe opony z mieszkania do podziemnego garażu, po czym zjedliśmy obowiązkową sałatkę z KFC, przy równie obowiązkowych półosobistych rozmowach (wiecie jak trudno jest prowadzić takie rozmowy o drugiej w nocy, jednocześnie ukradkiem ścierając krople sosu ze swetra?) .
Dziś już spędzam samotną noc. Za mną najnowszy odcinek serialu ‘House M.D.’ oraz trzy odcinki ‘Dextera’.
Wciągnęły mnie oba seriale. Pierwszy za sprawą głównego bohatera i  niebagatelnego humoru (uff… słowo ‘niebagatelnego’ o czwartej w nocy nabiera nowego poziomu trudności), drugi za sprawą głównego bohatera i… nie wiem czy powinienem o tym pisać, ale bardzo łatwo identyfikuję się z nim, z jego sposobem myślenia i logiką.
I wszystko byłoby super. Gdyby główny bohater nie był mordercą niemal pozbawionym własnych uczuć, niezdolnym do życia w społeczeństwie. Uroczo, prawda?
Co z jutrzejszą nocą? Cóż, planów jeszcze nie poczyniłem, choć odezwały się pewne… możliwości.
Pora więc pospieszyć się z planami, żeby autorka tych możliwości otrzymała jakąś racjonalną wymówkę.
Cóż, takie czasy, dziewczyna (skądinąd dość ładna) wprasza się do mnie na kolację, a ja szukam wymówek.

 A na zakończenie nocna piosenka:

 

Dlaczego mi nie działa?!
04:23, venomik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 listopada 2008
Bezinteresowność

Niech mi nikt nie próbuje wmawiać, że bezinteresowność nie przynosi korzyści :]

kk


I książka, i kostka - zdobyte w bardzo przyjemnych okolicznościach. Za obie serdecznie dziękuję :)
Na dodatek mały bonus:

 

 

 

Nie jest to moje najlepsze ułożenie, ale na pewno najlepsze zarejestrowane.

Kto zgadnie, jaka piosenka w tle leci?

17:44, venomik
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3