Okulary przeciwsłoneczne




Lubię czytać
Skopiuj CSS
Kategorie: Wszystkie | Fotoprzepisy | Mój codziennik
RSS
niedziela, 30 stycznia 2011
W nowym roku
Nie lubię postanowień noworocznych, ale doceniam ich wagę. Człowiek czasami potrzebuje bodźca by wdrożyć w życie podjętą decyzję – a w jakiś sposób łatwiej ten początek ustawić na 01.01.2011 niż choćby 17.11.2010.
Ja postanowiłem (między innymi) bardziej przykładać się do bloga. Jakościowo – nie ilościowo.
Jest 30 stycznia. Ponad miesiąc milczenia. Jak widać: cholera mi z tego wyszła :)

Co się u mnie zmieniło? Nic! Absolutnie szczera odpowiedź.
Wciąż czas dzielę pomiędzy obowiązki i kurs tańca. Dziwnie mało mam go na codzienne przyjemności. Panny P. czy Panny B. nie widziałem od dawna. Wszystkie telefony kończą się identycznie:
Panna P.: Cześć Ryś
Ryś: Cześć
Panna P.: Jesteś w domu?
Nie, nie bywam. A jak bywam to pracuję.

Dziwię się, że po blisko roku tańczenia wciąż sprawia mi to frajdę. A to przecież tak monotonne:
Bliżej! Dalej! Równo! Łokieć! Broda! Rama! Kciuk! Kąt! Długość! Dynamika! Szybciej! Wolniej! Postawa! Szerokość! Tempo! Stopy! Głowa! Palce! Kierunek! Szyja! Ustawienie! Rozciągnij! Uderz! Od palca! Miękko! Sztywno! Pulsowanie! Płynnie! Ostro! Delikatnie! Zmysłowo! Uśmiech! Z tym ostatnim bywa najgorzej…
(„Tańczysz jak naleśnik” albo „Czytał Pan Kamasutrę? Nie? Dlatego Pan kiepsko tańczy” – to nie było do mnie. Ja na szczęście czytałem)
I tak w kółko. Trzeba myśleć o 50 rzeczach na minutę, na każdy drobiazg zwracać uwagę, nad wszystkim czuwać. Bez tego nie będzie prawdziwej przyjemności.
Prawie jak w seksie. Ale jak mawia instruktor o jednej z najlepszych tancerek salsy: taniec z Edytą jest lepszy niż seks.
Kto wie, może ma rację? Tylko brak mi ostatnio porównania. Pomijam, że z Edytą wytrzymać można w salsie kilkanaście minut, a w… albo nie będę kończyć.

A propos postanowień na nowy rok. Kilkanaście miesięcy temu postanowiłem, że będę więcej czytać i kupować więcej książek.
Z nudów ostatnio siadłem do krótkiego podliczenia. W ciągu minionego roku przeczytałem 13561 stron. Patrząc na statystykę wyrobiłem normę za sobie i 29 innych Polaków. Oby tak dalej :)


Na koniec piosenka. Tańczymy do niej bluesa. Pewnie znacie – w końcu Lady Gaga
(ja nie znałem, ale ja się nie liczę)



05:37, venomik
Link Komentarze (1) »